Duraczenie zachodu
Tę trudną sztukę duraczenia
na szczyty wzniosła od niechcenia
Jekatierina Wielikaja.
Ach, jak te twarde lizał stopy
kwiat oświeconej Europy,
jak na wyścigi cała zgraja
Wolterów, Russów, Diderotów,
z poważną miną, bez wymiotów,
na cześć jej układała ody —
patronki nauk i swobody,
gdy ta dusiła twardą ręką
każdą myśl wolną, a narody
za kark chwytała tak kak koszkę
i przenosiła na wschód troszkę.
Polityka rosyjska na przestrzeni wieków różnie menadrowała. Ale niezależnie czy była prowadzona przez czy to białych czy przez czerwonych carów, zawsze miała jeden wspólny mianownik. W Rosji określa się to krótko i dosadnie: duraczenie zachodu.
W skrócie co się pod tym kryje? Ano w praktyce bardzo proste podejście. Mówić jedno, robić swoje. Oczywiście mówić nie byle co, ale to co chce usłyszeć rozmówca czyli przysłowiowy zachód.
Czyli nieważne co zrobimy, ale jeśli ładnie to opakujemy, ładnie to sprzedamy, to na zachodzie zawsze to kupią. I .. będą nam jedli z ręki. Ciesząc się, że w ich mniemaniu zrobili kolejny dobry deal z nami.
Tak było za carów przed rozbiorowych, tak było za carów rozbiorowych , tak było za czerwonych carów. I tak jest dziś, za obecnego rosyjskiego cara.
I trzeba ze smutkiem skonstatować, iż jest to niezwykle skuteczne podejście do zachodu. Poczynając od carycy Katarzyny, która nie ważne, ile by narodów zniewoliła, nie ważne jaki zamordyzm wprowadziła u siebie w kraju, ilu poetów pisarzy wrzuciła do lochów lub powiesiła. Jeśli się będzie ciągle prawiło o różnych wolnościach którymi się chce obdarzyć własny naród, o lepszym jutrze dla wszystkich to dla Woltera się będzie „Semiramidą Północy”, „Minerwą”, „Gwiazdą Polarną. To d`Alembert będzie się rozpływał nad jej „dobrym sercem”, któremu „bije brawo cała literacka Europa”. A obecni pisarze będą tworzyli różne łzawe i wygładzone powieści kostiumowe, historycznymi nazywane chyba tylko przez czysty przypadek.
Mija trochę czasu, ale nieważne że białego cara zastąpi czerwony car, nieważne ile milionów się wymorduje, ile milionów się zagłodzi na śmierć, ale jeśli nazwie się to eksperymentem społecznym, wyrównywanie szans, wyzwalaniem uciśnionych to setki milionów dolarów, dziesiątki tysięcy inżynierów pobiegną budować na Uralu fabryki produkujące czołgi, które za jakiś czas mają najeżdżać podbijać ich kraje. To już pierwszy czerwony car śmiał się do tego do rozpuchu, iż kapitaliści wyprodukują nam za własne pieniądze sznur na którym ich powiesimy.
A ostatni czerwony car .. powszechnej zachodniej opinii wielki reformator, który dał wszystkim wolność. Wolność owszem, nadeszła, ale nie dzięki dobremu sercu Gorbiego czy jego oświeconego umysłu (notabene Gorbaczow był człowiekiem dosyć prymitywnym i grubiańskim, sypiącym wyzwiskami), ale właśnie całkowicie przeciw jego zamierzeniom. Bo na zachodzie (ale i w Polsce także) powszechnie uwierzono w tą legendę, piękną ale tak samo prawdziwą jak śnieg na Saharze, o Gorbaczowie wielkim reformatorze, o gołębim sercu który chciał i przyniósł wszystkim wolność. Bo ani nie chciał ani nie przyniósł wolności. Wolność pojawiła się wbrew Gorbaczowowi, wbrew jego zamierzeniom. Zamierzeniom by .. zreformować i tym samym wzmocnić Związek Sowiecki. A nie by go dekomponować! W co powszechnie chcemy wierzyć. Nawet tu w Polsce, kraju dosyć mocno przepojonym rusofobią, a jednak to tu kuplety Andrzeja Rosiewicza o wiośnie wiejącej ze wschodu wywoływały spontaniczny aplauz publiczności (swoją drogą ten utwór, muzycznie bardzo się broni i posłuchać go jest miło ;) ).
I w ten sposób doszliśmy do ostatniego jak na razie rosyjskiego cara. Władymir Władymirowicz Putin, zasiadający na carskim hm, może już nie tronie ale krześle od 20kilku lat. I jak wszyscy wcześniejsi carowie, z równą skutecznością rozgrywający szeroko pojęty zachód. Rozgrywający raczej w czasie przeszłym. Bo pięknie tworzona misterna układanka rozsypała się 24 lutego 2022 roku. Ale do tego dnia nie będzie przesadą powiedzieć, że Zachód jadł Putinowi z dłoni. Wystarczy przypomnieć wszystkich kolejnych amerykańskich prezydentów, z których każdy obejmując władze stawiał sobie za punkt honoru przeprowadzić tzw. Reset z Rosją. Czyli najprościej odpuszczamy jak w konfesjonale wszystkie stare grzechy. Zaczynamy od nowa z czystą kartą. I teraz będzie dobrze bo przecież ..Pan Putin obiecał (mi/nam) że teraz już będzie dobrze… I o ile wielu amerykańskich prezydentów można uznać za tzw. Pożytecznych idiotów bo sami nic nie zyskali a prowadzili politykę zgodną z interesami federacji Rosyjskiej, to część polityków europejskich okazała się bardziej sprytna. Robiła to samo co establishment amerykański, ale nie za dobre słowo i uśmiech ale piękne sumy na koncie. Wystarczy tylko przywołać casus Schroedera czy kilku innych europejskich polityków którzy dziwnym trafem po zakończeniu działalności politycznej dostali dobrze płatną emeryturę w różnych rosyjskich spółkach.
Więc tak jak zacząłem tak od Szpotańskiego i carycy Katarzyny tak i samo zakończę (notabene utwór ten był poświęcony tak naprawdę Leonidowi Breżniewowi).
Bo nic nie wzrusza tak Zachodu,
jak szum frazesów o wolności.
Możesz pół świata zakuć w dyby,
strzelać w tył głowy, łamać kości,
ale bredź przy tym o ludzkości,
o Lepszym Jutrze, Wielkim Świcie,
a wyjdziesz na tym znakomicie!
Wot Gitler, kakoj to durak!
On się przechwalał zbrodnią swoją!
A mudriec to by zdiełał tak:
Nu czto, że gdzieś koncłagry stoją?
Nu czto, że dymią krematoria?
Taż w nich przetapia się historia,
niewoli topią się okowy,
powstaje sprawiedliwszy świat,
rodzi się typ człowieka nowy!
I czto, nie miałby wtedy on
gumannych w krąg apołogietów,
co pieliby, kak on jest miły,
a kakij kapitalizm zgniły?
Wsadzać na czapku główkę trupią,
o, Boże moj, kak eto głupio!
Na czarne — „białe” mówić nada,
bo to przemawia do Zapada;
na knuty, kaźnie i tortury —
że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro,
że wojna — mir, że chlew to źródło,
że okupacja — wyzwolenie,
a będą cieszyć się szalenie!
